vatten tank - nasza klasa - wkłady - kleje anaerobowe - składanie pieczątek - ogrzewanie kominkowe - tłumaczenia pisemne - finanse - fontanna - garaże -
ramionami. - Przej¹³em je po moim ojcu, to taki chwyt maj¹cy oœmielaæ ludzi.
- Czemu wiêc nie zwracasz siê do nich ,,przyjacielu”?
- Poniewa¿ nigdy nie mam ca³kowitej pewnoœci, czy vatten tank nie mówiê do wroga. ChodŸmy porozmawiaæ z opatem tego klasztoru.
Surowo wygl¹daj¹cy budynek by³ otoczony murem z ¿ó³tego piaskowca. Rozci¹gaj¹ce siê wokó³ pola wygl¹da³y na bardzo zadbane. Mnisi w nasza klasa spiczastych kapeluszach, wyplecionych z okolicznej trawy, pochylali siê cierpliwie w promieniach porannego s³oñca nad d³ugimi zagonami warzyw. Brama wjazdowa by³a otwarta i Sparhawk na czele towarzyszy wjecha³ na wkÅ‚ady g³ówny dziedziniec. Wyszed³ im na spotkanie szczup³y, a w³aœciwie chudy mnich z nieco zalêknionym wyrazem
twarzy.
- Witaj, bracie - pozdrowi³ go Sparhawk. Rozchyli³ swój p³aszcz, by pokazaæ mu kleje anaerobowe ciê¿ki srebrny amulet, oznakê rycerza Zakonu Pandionu. - Jeœli nie sprawi to zbyt wielu k³opotów, to z chêci¹ zamienilibyœmy kilka s³ów z waszym opatem.
- Zaraz go przyprowadzê, dostojny skÅ‚adanie pieczÄ…tek panie. - Braciszek poœpieszy³ do wnêtrza budynku.
Opat okaza³ siê weso³ym grubaskiem o rumianym obliczu i ³ysej jak kolano g³owie. Jego klasztor by³ ma³y, le¿a³ na uboczu i mia³ ogrzewanie kominkowe s³aby kontakt z Chyrellos. On sam zaœ zachowywa³ siê a¿ krêpuj¹co us³u¿nie w stosunku do przyby³ych w jego progi Rycerzy Koœcio³a.
- Szlachetni panowie... - Witaj¹c ich niemal pad³ tÅ‚umaczenia
pisemne na kolana. - Czym mogê s³u¿yæ?
- Chodzi o zupe³n¹ drobnostkê, wielebny ojcze - odpar³ mu uprzejmie Sparhawk. - Czy znasz patriarchê Demos? Opat g³oœno prze³kn¹³ œlinê.
- Dostojny panie, finanse mówisz o jego œwi¹tobliwoœci Dolmancie? - zapyta³ z nabo¿n¹ czci¹ w g³osie.
- Tak, o tym wysokim, chudym i sprawiaj¹cym wra¿enie zabiedzonego. Musimy przes³aæ mu wiadomoœæ. Czy znajdzie siê fontanna u ciebie jakiœ m³ody mnich z wytrzyma³ym i r¹czym koniem, który móg³by pojechaæ do patriarchy? Oczywiœcie w s³u¿bie Koœcio³owi.
- O-oczywiœcie, dostojny pa-panie.
- Wierzê ci. Masz pewnie pod rêk¹ garaże atrament i pióro, wielebny ojcze? Napiszê wiadomoœæ i nie bêdziemy ci wiêcej zawracaæ g³owy.
- Jeszcze jedno,
wielebny ojcze - wtr¹ci³ Kalten. - Czy moglibyœmy prosiæ ciê o trochê brama do garażu prowiantu? Ju¿ od pewnego czasu jesteœmy w podró¿y i zapasy nam topniej¹. Nie chodzi nam o ¿adne frykasy, raptem kilka pieczonych kurczaków, ze dwie szynki, kawa³ek bekonu i hotel byæ mo¿e zadni¹ æwiartkê wo³u...
- O-oczywiœcie, szlachetny pa-panie - zgodzi³ siê opat poœpiesznie.
Sparhawk skreœli³ kilka s³ów do Dolmanta, a Kurik z Kaltenem za³adowali prowiant na juczne konie.
- Musia³eœ projekty to zrobiæ? - zapyta³ Sparhawk Kaltena, kiedy odjechali z klasztoru.
- Wspieranie bliŸnich jest cnot¹ g³ówn¹, Sparhawku - odpar³ Kalten podnios³ym tonem. - Zachêcam do niej zawsze, gdy mam porównanie kredytów hipotecznych
ku temu okazjê.
Okolica, któr¹ przemierzali, robi³a siê coraz bardziej wyludniona. Gleba by³a marna, zdolna wykarmiæ jedynie zaroœla ciernistych krzewów i chwasty. Tu i ówdzie mijali stawy okolone z nieruchomoÅ›ci rzadka rachitycznymi drzewkami. Niebo zaci¹gnê³o siê chmurami i przez resztê dnia jechali w ponurym, popo³udniowym œwietle.
Kurik na swoim wa³achu zbli¿y³ siê do Sparhawka.
- Pogoda niezbyt zachêca do podró¿y, rynek mieszkaniowy prawda? - zauwa¿y³.
- Tak, robi siê doœæ paskudnie - przyzna³ Sparhawk.
- Dzisiejszej nocy bêdziemy musieli rozbiæ gdzieœ obozowisko. Konie niemal padaj¹ ze zmêczenia.
- Dobrze - zgodzi³ siê Sparhawk. kwatery do wynajÄ™cia - Sam nie czujê siê zbyt rzeœko. - Oczy go piek³y i bola³a g³owa.
-
Tylko ¿e ja ju¿ od godziny nie widzia³em czystej wody. Mo¿e pojecha³bym z Beritem apartamenty rozejrzeæ siê za jakimœ strumieniem lub Ÿród³em?
- JedŸ, ale b¹dŸ czujny - ostrzeg³ Sparhawk. Kurik obróci³ siê w siodle.
- Bericie! - zawo³a³. - Jesteœ mi potrzebny. Sparhawk z kredyt na dom pozosta³ymi jechali dalej k³usem, a giermek i nowicjusz wysforowali siê naprzód.
- Nie powinniœmy robiæ teraz przystanku w drodze - powiedzia³ Kalten.
- Musimy, chyba ¿e chcesz przed nastaniem ranka należnoÅ›ci iœæ na piechotê - odpar³ Sparhawk. - Kurik ma racjê. Konie maj¹ ju¿ niewiele si³.
- Tak, to prawda.
Wtem ze zbocza pobliskiego wzgórza zjechali Kurik i Berit w pe³nymgalopie.
- Gotuj
brama do garażu - hotel - projekty - porównanie kredytów hipotecznych - nieruchomości - rynek mieszkaniowy - kwatery do wynajęcia - apartamenty - kredyt na dom - należności -
|